Biznes w czasach kryzysu.

Obserwujemy świat zza szklanego ekranu, intensywnie myślimy o naszych i waszych biznesach oraz o tym co zrobić, żeby zwyczajnie jakoś to przejść. Naszą domeną od zawsze była elastyczność i umiejętność wyciągania pozytywów z najróżniejszych, nawet najbardziej kłopotliwych i kryzysowych sytuacji. Czy ktoś myślał, że właśnie taką formę przybierze kryzys na całym świecie? Mówiono, że hossa utrzymuje się zbyt długo i należy się przeciążonym i sztucznie wydmuchanym rynkom odrobinę oddechu i kontrolowanych zawirowań. No i mamy, ale oddech ten jest niezwykle płytki i okazał się być dla nas miejscami tragiczny w skutkach. Wokół nas mnóstwo znajomych zwyczajnie zamyka biznesy. Turystyka, gastronomia, część branży budowlanej – obserwujemy spektakularne upadki młodych, zaradnych przedsiębiorców i zamykanie ledwo co napoczętych start-upów.

Niektórzy z nas, którzy mają takie możliwości ekspresowo wymyślają wszelkie możliwe formy wsparcia siebie i swoich pracowników, przebranżawiają się lub jak to się dzieje w przypadku branży mody – szyją maseczki, których w obecnym stanie rzeczy po prostu brakuje. Część z nas zastanawia się po co komu takie maseczki? Skoro nie zawierają filtrów i nie są wykonywane w sterylnych warunkach. Tak czy inaczej – są nam potrzebne, a najbardziej tym, którzy nieświadomie mogą roznosić wirusa. Nade wszystko jednak sprzedaż maseczek służy przetrwaniu. Dziś ten towar jest deficytowy i tym zainteresowany jest potencjalny konsument. Co więcej to właśnie produkcja maseczek może przyczynić się do utrzymania biznesu.

Często widzimy jak bardzo radykalnie ocenia się produkcję maseczek w kontekście naciągania konsumentów oraz surowo piętnuje firmy, które w ten sposób usiłują utrzymać pracowników i firmy, na których istnienie często pracowali wiele lat. Wszechobecny hejt w tej sprawie wylewa się dosłownie zewsząd. My obecnie wstrzymałyśmy pomysł produkcji, mówimy zarówno o maseczkach jak i całej wiosenno – letniej kolekcji, nie chcąc dodatkowo podgrzewać już i tak gorącej atmosfery. Jakieś wewnętrzne przekonanie wstrzymuje nas przed tworzeniem promocji, choć i to zapewne nas nie ominie – w końcu nawet w tych okolicznościach każdy z nas będzie próbował sobie radzić! Musicie jednak wiedzieć, ze zarówno w branży mody jak i wszystkich innych  branżach – dziś my – właściciele robimy wszystko by zapewnić przetrwanie pracownikom, współpracownikom i utrzymać się na rynku.

Nie wiemy kto ma większe szanse – wielcy gracze czy małe żuczki? Wygląda, że tym razem szanse są wyrównane, każdy ma problem, bez większych wyjątków. Nie wiem co będzie dalej, ale nie poddajemy się. Wierzymy, że po każdej burzy przychodzi słońce, a nasza i Wasza dobra energia, wyzbycie się hejtu i ocennych postaw – pozytywnie wpłynie zarówno na nasze biznesy jak i zdrowie psychiczne. Nie traćmy wiary w szybki powrót do normalności!

A jak Wasze biznesy? Jak radzicie sobie podczas tych trudnych dni?