Biznes modowy w Polsce to nie bułka z masłem, czyli jak dogodzić i nie dać się zjeść?

Wzięłyśmy się za temat niezwykle obecnie aktualny, słychać o nim w mediach – szczególnie z uwagi na pandemię koronawirusa. W branży modowej jednak temat ten uaktualnia się średnio raz w tygodniu, zwłaszcza dla przedsiębiorcy, który idąc z duchem Slow stara się produkować swoje ubrania w Polsce, tkaniny dobiera rygorystycznie, a przy tym ceny musi dostosować do naprawdę bardzo wymagającego Klienta. Każdego dnia polski producent staje przed wyborem: jak produkować, żeby nie zbankrutować, sprzedać i jednocześnie zadowolić Klienta w maksymalnym możliwym stopniu.

Za przykład (z wiadomego powodu) dajmy odzież biznesową. Nie podnosimy w ogóle kwestii obecnej sytuacji, bo to dla każdego przedsiębiorcy, który nie działa w branży spożywczej, pewnie zwłaszcza polskiego – temat niepodważalnie trudny. Dziś home office nie wymaga od nas biznesowego dress codu, a co najwyżej marynarkę do spodni od piżamy. Wiadomo jednak, że biznes zaraz powróci, a wówczas znów wyruszymy na poszukiwania wygodnej, komfortowej, dobrze skrojonej odzieży. Więc jak stworzyć coś naprawdę dobrego? Pierwsze pojawiające się zmory? Konstruktor. Kiedy już wyobrazisz sobie jak ma wyglądać dokładnie ta rzecz, którą z wyjątkową precyzją projektowałaś/eś miesiącami – na Twojej drodze trafia się mnóstwo modowych szarlatanów, ale takich prawdziwych – przekonujących przebierańców. Jeżeli po serii doświadczających zdarzeń jest jeszcze motywacja – to naprawdę super. Następnie czas na wybór szwalni, odszycie modeli, następnie przygotowanie szablonów a na koniec zlecenie i odbiór produkcji. Oczywiście wspomnieć należy o konieczności odpowiedniego doboru tkanin.

I tu należy zrobisz dłuższy przystanek. Kiedy odradzano nam wejście w produkcję odzieży, nam pierwotnie zielonym – prawniczce i pani inżynier – przymykałyśmy oko na złośliwe komentarze. Kiedy jednak nasze uporządkowane światy zderzyły się z nieterminowością, brakiem podstawowej wiedzy, profesjonalizmu i tzw. „ścianą”, przez moment chciałyśmy się poddać. Chyba tylko wewnętrzny upór i motto życiowe à propos tego, że nie ma rzeczy niemożliwych oraz cel, który nam przyświecał, a mianowicie stworzenie miejsca dla Kobiet, nie tylko sklepu internetowego ale również miejsca spotkań, pola do dyskusji i marki jako takiej doprowadziły nas do wartościowych ludzi, dobrych konstruktorów, szwalni, w której dba się o każdy detal, odpowiedzialnych doradców i tak dalej.. Wracając jednakże do tematu tkanin – usłyszałyśmy kiedyś podczas zakupów, że klienci sklepów w Polsce mają problem z tym, że chcą mieć dobry i tani produkt, naturalny i taki, który nie będzie się gniótł. Jakież było nasze zaskoczenie gdy okazało się, że to prawda! Wykonywałyśmy tryliony ankiet, weryfikowałyśmy potrzeby, robiłyśmy testy jakości zestawiając je z oczekiwaniami.

Nie żałujemy tego, ale czasami dopada nas przyspieszony oddech, gdy ktoś, kto nie ma pojęcia o naszej ciężkiej pracy i sposobie doboru tkanin do faktycznych oczekiwań Klientów skomentuje „blee to poliester” (skład zdecydowanie odbiega od tego komentarza) ale tak – w swojej produkcji, od której oczekuje się wygody i propozycji pozbawionych zagnieceń ten magiczny składnik – po prostu musi się pojawić. Dziś najłatwiej sprowadzić coś z Azji, gotowy produkt opatrzyć metką swojej marki. Warto jednak ten temat trochę zgłębić i docenić zaangażowanie polskich marek odzieżowych, polskich pracowników, o istniejące niewielkie zakłady krawieckie. Polskiego projektanta nigdy nie będzie stać na sprzedaż rzeczy po cenach sieciówek, gdyż koszt wytworzenia jego projektu jest pewnie 10-50 razy wyższy.

Bardzo wiele zależy od Was – Klientów, od Waszej świadomości, wsparcia i odpowiedniego dobrania producenta odzieży do swoich indywidualnych potrzeb. Bo my, bez względu na to co się dzieje na rynku dalej tworzymy, konstruujemy, produkujemy i to z myślą o Was. W dodatku robimy to tutaj – w Polsce. Pamiętajcie o tym!